Natchniona myślą zbawienia świata Lodzia za pomocą kilku niewielkich susów znalazła się w domu Józka. Właściwie to trudno było to miejsce nazwać domem. Józek mieszkał bowiem w starej, opuszczonej budzie dla psa. I choć była to w miarę duża i ekskluzywna buda (Józio zabrał ją zaprzyjaźnionemu psu multimiliarderów po uprzedniej konsultacji tego czynu z pierwotnym właścicielem – pies uznał, że i tak na Święta miał dostać nową), to nie było mowy o tym, żeby zmieściła się tam cała Lodzia. Czytaj resztę wpisu »