A Lucia strzepywała grudki ziemi ze swojej czuprynki. Idzi okazał się niewiele wartym mężczyzną o ambicjach erotomana. Randka po oknem nie należała do udanych, bo:
1. Brakowało intymnej atmosfery: Jurek i jego tasak z reklamówką.
2. Idziemu odpadł policzek i państwowe zęby.
Ich widok po blokiem siał powszechne zgorszenie. Lucia w ciągu kilku minut została wykluczona ze Związku Moherów Osiedlowych, a w umowie było wyraźnie napisane, że:
“W przypadku złamania zasady utrzymania przyzwoitości publicznej związkowiec zostaje wykluczony z ZMO i zobowiązuje się do zapłacenia odszkodowania na konto ZMO oraz pokrycia kosztów związanych z emisją codziennego serwisu informacyjnego Radia Maryna. Związkowiec, który dopuścił się haniebnego czynu, rezygnuje automatycznie z poparcia dla lokalnych oddziałów partii chadeckich.”
Lucia nigdy nie zastanawiała się, co grozi jej w razie złamania zasad ZMO, ale szybko się tego dowiedziała, bo gdy tylko strzepała z włosów tę nieszczęsną ziemię, a już Maryśka stała nad nią z czerwonym skoroszycikiem.
- Do diabła z tą umową! – wykrzyknęła zażenowana przestępczyni, czym wywołała oburzenie wśród grupki pań w beretach, które zgromadziły się w miejscu popełnienia przestępstwa. Wiele z nich szeptało z zazdrością, inne znów wykrzywiały twarze z obrzydzeniem. Ale nikt nie był w stanie zrozumieć Idziego, który właśnie…