…wyjął z kieszeni zwiniętą do granic możliwości kartkę papieru formatu A4, zapisaną drobnym tekstem (czcionka szeryfowa, rozmiar 8 pikseli). Po rozłożeniu tej kartki wręczył ją Luci i wyjaśnił:
- To jest Umowa. Umowa jest ważna. Wykluczyli cię z ZMO, ale nie pozwolę, żeby cię wykluczyli ze społeczeństwa. Tylko podpisz, a wszystko będzie dobrze…
Lucia, w którą Idzi wlał tyle nadziei, popatrzyła na Umowę, na której widniał wielki napis:
Stowarzyszenie
Trajkoczących
Anarchistów
“Sekta
i
Antyreligia”
(w skrócie STASiA, jakby ktoś nie zauważył). Lucia pomyślała, że Stasia ma z tym coś wspólnego, nie chciała jednak od razu ujawniać swych podejrzeń. Zdecydowała się więc na podpisanie Umowy.
- Ale ja nie mam pióra…
- To żaden problem. Podpisz krwią. – powiedział Idzi, po czym naciął delikatny palec Luci tasakiem Jurka i przyłożył tenże palec do Umowy. Następnie dokładnie zatamował mini-krwotok z palca starszej pani metodą usta-palec. Odczekał jeszcze chwilę, spojrzał zachowawczo na Lucię i zagwizdał:
- Fiu!
W tym momencie na miejsce zdarzenia zajechała elegancka limuzyna, do której wsiedli Lucia i Idzi. Odjechali. Zaniepokoiło to Maryśkę, która natychmiast wsiadła na hulajnogę i poczęła śledzić uciekającą parę. To jednak nie był jedyny powód do niepokoju – nie wiadomo było bowiem, gdzie podziała się Stanisława. Nie o tym jednak myślała Maryśka. Podążała za pędzącą limuzyną aż do momentu, kiedy ta zatrzymała się na pewnym wysypisku śmieci nieopodal Biedronki. Tam Idzi i Lucia wysiedli, a Marysia, schowana za swoją hulajnogą, która idealnie wpasowała się w krajobraz wysypiska, obserwowała całą sytuację. A było co obserwować – na wielkiej górze śmieci siedział długowłosy mężczyzna z kozią bródką. Limuzyna odjechała, a Idzi zwrócił się do “króla śmieci”:
- Wielki mistrzu nas, Eugeniuszu, przemów!
Mistrz Eugeniusz przemówił, co zadziwiło wszystkich zebranych, najbardziej zaś przytuloną do Idziego Lucię.
- Rodacy! Parafianie! Członkowie STASiA! Oto dotarła do nas nowa duszyczka, świeże mięso. Przywitajmy ją!
Tu nastała chwila ciszy, po której mistrz kontynuował:
- No cóż, nie ma kto cię przywitać, nowa duszyczko. Ale nie szkodzi. Chciałbym się przedstawić. Jestem Eugeniusz, mistrz anarchii, władca śmieci i seryjny samobójca.
- Miło mi poznać. – odpowiedziała Lucia. – A ja jestem Lucia, ta spod trójki.
Mistrz przeszedł do sedna:
- Przejdę do sedna. Zebraliśmy się dziś, aby dyskutować. Dyskutujmy więc. Wywiad doniósł mi, że zostałaś odrzucona przez Związek Moherów. Nie szkodzi. My się zemścimy. Mamy plan. Jako odwet za ten haniebny czyn… – nastała chwila ciszy – pozbędziemy się Ojca Dyrektora!
Lucia zamarła. Idzi uśmiechnął się. Eugeniusz też. Schowana za swą hulajnogą Maryśka przestraszyła. A zza “kupy” śmieci wyszła… Stasia! Tak, Stasia. Teraz mogło być już tylko gorzej…